Badania finansowane przez przemysł: kiedy powinniśmy się niepokoić?

Nikos DrosakisZałożyciel i redaktor odpowiedzialny3 min czytania

Osobisty esej, nie ocena dowodów. Nasze stopniowane oceny poszczególnych składników — przygotowane według opublikowanego standardu i na podstawie pełnych tekstów — znajdują się w sekcji Evidence. Żaden fragment tego tekstu nie jest twierdzeniem o działaniu jakiegokolwiek produktu.

MindHeaven jest firmą komercyjną.

Uważam, że ten fakt powinien ułatwiać napisanie tego tekstu, a nie je utrudniać.

Organizacje komercyjne finansują badania.

Robią to firmy farmaceutyczne.

Robią to producenci żywności.

Robią to firmy suplementacyjne.

Czasami finansowanie przemysłowe umożliwia badania, na które akademia nigdy nie miałaby zasobów albo wystarczającej motywacji.

Dlatego nie uważam, że:

finansowane przez przemysł = fałszywe.

Taki skrót byłby intelektualnym lenistwem.

Ale nie uważam również, że:

źródło finansowania nie ma znaczenia.

Konflikt interesów nie musi oznaczać oszustwa

To ważne rozróżnienie.

Bias może wejść do badania bez fałszowania choćby jednej danej.

Samo pytanie badawcze może być korzystne dla produktu.

Komparator może być słaby.

Dawka może zostać dobrana strategicznie.

Outcome’y mogą zostać wybrane dlatego, że mają dużą szansę się zmienić.

Badanie można zakończyć w dogodnym momencie.

Pozytywne wyniki mogą otrzymać więcej uwagi.

Negatywne wyniki mogą pozostać nieopublikowane.

Interpretacja może stać się odrobinę bardziej optymistyczna.

Żaden z tych mechanizmów nie wymaga tajnego spisku.

Wystarczą ludzkie bodźce i interesy.

Najpierw patrzę na projekt badania, dopiero potem na sponsora

Jeżeli badanie finansowane przez przemysł ma:

wiarygodną randomizację, odpowiednie zaślepienie, mocny komparator, prerejestrację, wcześniej określone outcome’y, kompletne raportowanie, adekwatną liczebność próby i niezależną replikację, nie odrzucę go tylko dlatego, że zapłaciła za nie firma.

Tak samo nie zaakceptuję słabego badania akademickiego tylko dlatego, że logo uniwersytetu budzi zaufanie.

Metodologia nadal ma największe znaczenie.

Ale sponsoring podnosi poziom wymaganej kontroli

Jeżeli firma produkuje składnik X i finansuje badanie składnika X, chcę wiedzieć:

Kto zaprojektował protokół?

Kto był właścicielem danych?

Kto przeprowadził analizę?

Czy badacze mogli swobodnie opublikować wynik negatywny?

Czy badanie zarejestrowano przed rozpoczęciem rekrutacji?

Czy outcome’y zostały zmienione?

Czy pracownicy firmy byli autorami?

Czy konflikty interesów były widoczne?

Przejrzystość nie eliminuje biasu.

Sprawia, że bias łatwiej zbadać.

Komparator mówi mi bardzo dużo

Załóżmy, że firma chce udowodnić, iż:

A + kofeina jest lepsze niż sama kofeina.

Ale finansuje badanie porównujące:

A + kofeina z placebo.

Takie badanie może być technicznie poprawne.

Po prostu omija komercyjnie niewygodne porównanie.

Dlatego tak bardzo fascynują mnie komparatory.

Pokazują, na jakie pytanie badanie naprawdę było gotowe zaryzykować odpowiedź.

Replikacja jest najlepszym antidotum

Jeżeli wynik badania finansowanego przez przemysł zostaje później odtworzony przez niezależny zespół, moje zaufanie znacząco rośnie.

Nie dlatego, że niezależni akademicy są odporni na bias.

Nie są.

Ale niezależna replikacja zmniejsza zależność od jednego systemu bodźców, jednego laboratorium i jednej ścieżki analitycznej.

Musimy stosować tę zasadę także do siebie

I tu temat staje się niewygodny.

Jeżeli MindHeaven zacznie kiedyś finansować badania własnych formulacji, nie chcę, żebyśmy pisali:

„Niezależna nauka dowodzi…”

jeżeli nauka nie była ani niezależna, ani rozstrzygająca.

Chcę, aby źródło finansowania było widoczne.

Chcę, aby protokół był zarejestrowany.

Chcę, aby hierarchia outcome’ów została ustalona zanim pojawią się dane.

Chcę, aby recenzenci mogli się nie zgadzać.

I jeśli badanie będzie negatywne, chcę, by ten wynik nadal był wartościowy.

W przeciwnym razie nie finansujemy badań.

Kupujemy potwierdzenie.

Dlatego moje pytanie nie brzmi:

Kto zapłacił?

Brzmi:

Czy źródło pieniędzy mogło wpłynąć na to, o co zapytano, jak to przetestowano, co stało się widoczne i z jaką pewnością wynik został zinterpretowany?

Czasem odpowiedź będzie brzmiała:

prawdopodobnie nie w istotnym stopniu.

Czasem:

możliwe.

Czasem:

bardzo prawdopodobne.

Najważniejsze, żebyśmy rzeczywiście zadawali to pytanie.

Również wtedy, gdy sponsorem jesteśmy my.

Źródła metodologiczne

Standardy raportowania i oceny, do których odwołuje się ten esej. Nie są materiałem dowodowym stojącym za jakimkolwiek claimem produktowym.

Następny w seriiCzym jest bias publikacyjny?