Dlaczego badania na zwierzętach nie są dowodem u ludzi
Osobisty esej, nie ocena dowodów. Nasze stopniowane oceny poszczególnych składników — przygotowane według opublikowanego standardu i na podstawie pełnych tekstów — znajdują się w sekcji Evidence. Żaden fragment tego tekstu nie jest twierdzeniem o działaniu jakiegokolwiek produktu.
Lubię badania na zwierzętach.
Być może brzmi to dziwnie na początku tekstu zatytułowanego „Dlaczego badania na zwierzętach nie są dowodem u ludzi”.
Ale to rozróżnienie ma znaczenie.
Badania na zwierzętach mogą być naukowo fascynujące.
Mogą ujawniać mechanizmy.
Mogą pomagać badaczom zrozumieć toksyczność.
Mogą odsłaniać szlaki, których początkowe badanie u ludzi byłoby trudne albo nieetyczne.
Mogą podpowiedzieć nam, gdzie szukać.
Problem zaczyna się wtedy, gdy:
„Zaobserwowano to w modelu zwierzęcym”
po cichu zamienia się w:
„To samo dzieje się u ludzi”.
To nie są równoważne stwierdzenia.
Mysz nie jest małym człowiekiem
Biologiczne podobieństwa między gatunkami są właśnie tym, co czyni modele zwierzęce użytecznymi.
Ale biologiczne różnice są właśnie tym, co sprawia, że translacja wyników pozostaje niepewna.
Metabolizm może się różnić.
Przeliczanie dawki może się różnić.
Rozmieszczenie receptorów może się różnić.
Modele chorób mogą się różnić.
Sposób wywołania stanu eksperymentalnego może dramatycznie odbiegać od ludzkiego schorzenia, które ma reprezentować.
Model zwierzęcy jest więc dokładnie tym:
modelem.
Reprezentuje wybrane aspekty biologii.
Nie cały ludzki organizm.
Dawki często opowiadają ważną część historii
Jedną z pierwszych rzeczy, na które patrzę w przedklinicznych badaniach suplementacji, jest dawka.
W niektórych doświadczeniach na zwierzętach stosuje się ekspozycje, które u człowieka byłyby trudne, nierealistyczne albo niepożądane do odtworzenia.
Nie czyni to eksperymentu bezużytecznym.
Jego celem może być poznanie mechanizmu.
Ale zmienia to zakres tego, co wolno nam powiedzieć.
Jeżeli związek wpływa na określony szlak przy wysokiej dawce eksperymentalnej u gryzoni, nie możemy po prostu przypisać tego efektu zwykłej dawce konsumenckiej u człowieka i napisać:
„Nauka pokazuje…”
Nauka coś pokazała.
Tyle że niekoniecznie właśnie to.
Badania na zwierzętach są szczególnie uwodzicielskie w neuronauce
To tutaj, moim zdaniem, ryzyko staje się największe dla marek takich jak MindHeaven.
Obrazy neuronów mają ogromną siłę perswazji.
Gęstość synaptyczna.
Neurogeneza.
BDNF.
Kolce dendrytyczne.
Neuroprzekaźniki.
To idee atrakcyjne zarówno wizualnie, jak i intelektualnie.
Badanie na gryzoniach pokazujące zmiany w biologii hipokampa może bardzo łatwo zostać przekształcone w:
„Wspiera pamięć”.
Inne, pokazujące zmianę molekularną, może zamienić się w:
„Wspiera zdrowie mózgu”.
Ale brakuje jednego kroku:
Czy poprawił się istotny wynik u człowieka?
Jeżeli tego nie wiemy, powinniśmy powiedzieć to wprost.
Mechanizm nie jest wynikiem funkcjonalnym
Interwencja może wywołać rzeczywisty efekt molekularny, nie wywołując jednocześnie użytecznego efektu funkcjonalnego.
To rozróżnienie stało się dla nas na tyle ważne, że wpisaliśmy je bezpośrednio do MindHeaven Evidence Standard.
Chcę, aby dowody mechanistyczne były pokazywane.
Nie chcę ich ukrywać.
Ale chcę, żeby były oznaczane jako dowody mechanistyczne.
Nie przemycane do kolumny skuteczności u ludzi.
Czasami dowody ze zwierząt są wszystkim, co mamy
Nie jest to powód, by je odrzucać.
Jest to powód, by używać innego języka.
Mogę bez problemu napisać:
„Dowody przedkliniczne sugerują możliwy mechanizm”.
Nie chcę natomiast pisać:
„To poprawia funkcje poznawcze u ludzi”.
chyba że dowody u ludzi rzeczywiście uzasadniają to drugie zdanie.
Brak badań u ludzi nie oznacza, że mechanizm jest fałszywy.
Oznacza, że nie wiemy jeszcze, czy przekłada się na człowieka.
Istnieje ważna intelektualnie różnica między:
mało prawdopodobne a:
nieznane.
Dowody u ludzi potrafią rozczarować nawet znakomity mechanizm
To zdarza się wielokrotnie w badaniach biomedycznych.
Biochemiczna historia ma sens.
Model zwierzęcy wygląda imponująco.
Szlak molekularny wydaje się spójny.
A potem kontrolowane badanie u ludzi pokazuje bardzo niewiele.
Uważam takie momenty za użyteczne.
Przypominają mi, że biologia nie ma obowiązku podporządkowywać się elegancji naszych teorii.
Ludzki organizm zawiera układy sprzężeń zwrotnych, redundancje i mechanizmy kompensacyjne, które mogą sprawić, że pozornie oczywista interwencja okaże się funkcjonalnie nieistotna.
Nie chcę, żeby MindHeaven stało się anty-przedkliniczne
To byłoby równie uproszczone.
Nauka przedkliniczna potrafi wskazać niezwykłe możliwości.
Może generować hipotezy na wiele lat przed pojawieniem się wartościowych badań u ludzi.
Może pomóc nam zrozumieć, dlaczego dany wynik mógł wystąpić.
Ale na stronie powinna istnieć wyraźna granica:
PRZEDKLINICZNE oraz:
DOWODY DOTYCZĄCE WYNIKÓW U LUDZI Czytelnik nigdy nie powinien musieć zgadywać, po której stronie tej granicy znajduje się dane twierdzenie.
Zdanie, którego chciałbym częściej widzieć w tej branży
Jest niezwykle proste:
„Tego nie wykazano jeszcze u ludzi”.
W tym zdaniu nie ma nic wstydliwego.
Nie odbiera ono tematowi naukowej wartości.
Po prostu wyznacza aktualną granicę wiedzy.
A granice mają znaczenie.
Bo kiedy tworzę suplement, nie tworzę go dla myszy.