Rhodiola rosea: co pokazują badania i jak czytać etykietę
Abstrakt
Rhodiola rosea jest sprzedawana z obietnicami dotyczącymi zmęczenia, a jednocześnie należy do roślin, w których specyfikacja ekstraktu ma większe znaczenie niż sama nazwa gatunku. Dwa gramy surowca standaryzowanego w jeden sposób nie są tym samym produktem co dwa gramy standaryzowane inaczej.
Przegląd systematyczny przesiał 206 artykułów i znalazł jedenaście badań kontrolowanych. Korzyść w zakresie zmęczenia fizycznego wykazały dwa z sześciu badań, a w zakresie zmęczenia psychicznego trzy z pięciu — przy czym każde włączone badanie miało wysokie lub niejasne ryzyko błędu systematycznego.
BOOST zawiera Rhodiola rosea. Ten tekst pokazuje, na czym opiera się ta decyzja — i nie udaje, że materiał jest mocniejszy, niż jest.
1.Co właściwie objął przegląd
Sana Ishaque, Larissa Shamseer, Cecilia Bukutu i Sunita Vohra, pracujące w ramach programu Complementary and Alternative Research and Education na University of Alberta, przeszukały sześć baz danych w poszukiwaniu randomizowanych i kontrolowanych badań klinicznych Rhodiola rosea dotyczących zmęczenia fizycznego i psychicznego.
Spośród 206 zidentyfikowanych artykułów jedenaście spełniło kryteria włączenia — dziesięć opisano jako badania randomizowane, jedno jako kontrolowane badanie kliniczne. Sama ta proporcja mówi sporo o literaturze: większość tekstów publikowanych o tej roślinie nie jest badaniem klinicznym.
Dwóch recenzentów niezależnie prowadziło screening, ekstrakcję danych i ocenę ryzyka błędu systematycznego. To właśnie taki standard sprawia, że przegląd systematyczny wnosi więcej niż przegląd narracyjny.
2.Wyniki — i zdanie ważniejsze od nich
Wśród zdrowych osób dwa z sześciu badań zmęczenia fizycznego wykazały skuteczność Rhodiola. W przypadku zmęczenia psychicznego pozytywne były trzy z pięciu badań randomizowanych.
Mniej więcej połowa wyników pozytywna, w niewielkiej literaturze. Samo to sytuowałoby dowody gdzieś pomiędzy „obiecujące” a „nieudowodnione”.
Kolejne zdanie autorów zmienia jednak sposób odczytania całości: wszystkie włączone badania wykazują albo wysokie ryzyko błędu systematycznego, albo problemy z raportowaniem utrudniające ocenę ich rzeczywistej wiarygodności.
Nie większość. Wszystkie jedenaście. To oznacza, że podział na wyniki pozytywne i negatywne nie daje się uczciwie zinterpretować, bo badania po obu stronach nie są wystarczająco wiarygodne, by po prostu je przeciw sobie zliczyć.
Wniosek autorów jest odpowiednio ostrożny: dane o skuteczności są sprzeczne; część wyników sugeruje potencjalną korzyść, ale wady metodologiczne ograniczają możliwość rzetelnej oceny. Autorzy postulują dobrze zaprojektowane, poprawnie raportowane badanie minimalizujące ryzyko błędu systematycznego — i do chwili pisania tego tekstu nie udało nam się znaleźć badania, które naprawdę rozwiązywałoby ten problem.
3.Dlaczego specyfikacja na etykiecie nie jest detalem
To część, którą czytelnik może wykorzystać praktycznie — i dotyczy ona znacznie więcej niż jednej rośliny.
Korzeń Rhodiola zawiera kilka klas związków. Dwie traktuje się jako markery: rozawiny, grupę charakterystyczną dla tego gatunku, oraz salidrozyd, który nie jest dla niego swoisty. Ekstrakty standaryzuje się na deklarowaną zawartość obu grup, a proporcja najczęściej stosowana w literaturze klinicznej wynosi 3% rozawin do 1% salidrozydu — dobrano ją tak, aby przybliżała naturalne proporcje w korzeniu.
Ekstrakt standaryzowany wyłącznie na salidrozyd albo na inną proporcję jest innym preparatem. Może działać lepiej albo gorzej; rzecz w tym, że badanie jednego niewiele mówi o drugim, a sama nazwa rośliny na froncie opakowania nie mówi o tym praktycznie nic.
Dlatego badania roślin traktujemy jako badania konkretnych ekstraktów, a nie abstrakcyjnie „roślin”. Specyfikacja jest częścią interwencji.
Otwiera to również prostą drogę na skróty dla sprzedawcy: zacytować badania, zastosować ekstrakt o innej standaryzacji i technicznie powoływać się na ten sam gatunek, choć w praktyce chodzi o inny produkt.
4.Co wnosi szersza literatura
Późniejsze przeglądy nie rozstrzygnęły obrazu. Przegląd z 2024 roku w British Journal of Nutrition, analizujący Rhodiola jako adaptogen w kontekście wydolności wysiłkowej, opisuje literaturę silnie opartą na badaniach zwierzęcych — szczurach pływających do wyczerpania czy gryzoniach wykonujących zadania wspinaczkowe — podczas gdy badania u ludzi pozostają małe i niejednorodne.
Czas do wyczerpania u gryzoni może być mechanistycznie interesujący, ale nie jest dowodem działania u ludzi. Zaznaczamy to, ponieważ marketing adaptogenów swobodnie korzysta z tej literatury, często nie sygnalizując przejścia między gatunkami.
Samo słowo „adaptogen” również wymaga przypisu. Oznacza postulowaną kategorię substancji mających nieswoiście zwiększać odporność organizmu na stres. Nie jest to klasyfikacja regulacyjna ani farmakologiczna i z samego zakwalifikowania substancji do tej grupy nic jeszcze nie wynika.
5.Jakiego badania potrzebowalibyśmy
Autorzy wskazali je już w 2012 roku, a nadal go brakuje: jednego odpowiednio licznego, prerejestrowanego i dobrze raportowanego badania randomizowanego konkretnego ekstraktu w konkretnej dawce, w jasno określonej populacji, z pomiarem zmęczenia narzędziem wybranym z góry.
Do tego czasu uczciwy opis Rhodiola brzmi: roślina jest badana od dekad, ma wiarygodne podstawy tradycyjnego stosowania i literaturę mechanistyczną, ale nadal nie ma badania klinicznego, na którym można bezpiecznie oprzeć mocny wniosek.
To pozycja słabsza niż sugeruje większość tekstów o tej roślinie — również tych publikowanych przez podmioty, które ją sprzedają.
Komentarz redakcyjny
BOOST zawiera 150 mg Rhodiola rosea, standaryzowanej na 3% rozawin i 1% salidrozydu. Wybraliśmy taką specyfikację, ponieważ była stosowana w literaturze klinicznej — i jest to jedyny dający się obronić powód wyboru konkretnej standaryzacji.
Nie przedstawiamy jednak samego tego faktu jako dowodu, że składnik działa. Literatura, do której się odwołujemy, obejmuje jedenaście badań, wszystkie z wysokim lub niejasnym ryzykiem błędu systematycznego, mniej więcej po równo podzielonych pod względem tego, czy wykazano efekt.
Dla Rhodiola rosea nie ma w Unii Europejskiej dopuszczonego oświadczenia zdrowotnego, więc go nie składamy. Czytelnik, który wyciągnąłby z tego artykułu wniosek, że Rhodiola w naszym produkcie zmniejszy jego zmęczenie, wyciągnąłby więcej, niż zawierają przedstawione dane.
Zmęczenie, które nie ustępuje po odpoczynku, warto diagnozować, a nie tylko suplementować. Niski poziom ferrytyny, zaburzenia tarczycy, bezdech senny i depresja mogą wyglądać w ten sposób, wszystkie można rozpoznać, a znalezienie przyczyny jest warte znacznie więcej niż jakikolwiek ekstrakt roślinny opisany w tej literaturze.
Dostępny jest głównie mechanizm albo wczesne wyniki — często z badań na zwierzętach, komórkach lub prac nieopublikowanych.
- 1.Ishaque S, Shamseer L, Bukutu C, Vohra S. Rhodiola rosea for physical and mental fatigue: a systematic review. BMC Complementary and Alternative Medicine. 2012;12:70. doi:10.1186/1472-6882-12-70.
- 2.Tinsley GM, Jagim AR, Potter GDM, Garner D, Galpin AJ. Rhodiola rosea as an adaptogen to enhance exercise performance: a review of the literature. British Journal of Nutrition. 2024;131(3):461–473. doi:10.1017/S0007114523001988.
- 3.Ivanova Stojcheva E, Quintela JC. The Effectiveness of Rhodiola rosea L. Preparations in Alleviating Various Aspects of Life-Stress Symptoms and Stress-Induced Conditions. Molecules. 2022;27(12):3902. doi:10.3390/molecules27123902.